25 kwi 2010

Tak wiele wdów w naszych stronach..., cz. 4 z 6

Dziennik Åle Tänkersona, 15/16 kwietnia Roku Pańskiego 1354, noc

Jesteśmy w karczmie. Zaoferowałem, że będę pilnować ognia, dzięki czemu mogę w spokoju pisać. Oto, co wydarzyło się dziś wieczorem.

Havald powrócił w złości, mówiąc, że gospoda jest opuszczona. Wydaje mi się, że był bardzo zawiedziony, tak jakby umówił się z kimś na spotkanie w tej gospodzie, lecz się nie doczekał. Zauważyłem też, że zabrał do chaty dużą sakwę, która wcześniej ukryta była na saniach. Kiedy wracał, wiózł ją przywiązaną u swego siodła. Zastanawiam się, co znajduje się w tym tobole i – niech mi Bóg wybaczy – zamierzam zbadać go jeszcze tej nocy. Mam bowiem pewne podejrzenia względem Havalda i jego kupców, żywię jednak nadzieję, iż to, o czym myślę, nie okaże się prawdą.

Tymczasem notuję inną, radosną tym razem wieść – morski potwór zniknął i nie pojawił się przez cały wieczór.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

 

Toplista: Najlepsze Horrory w Necie
Toplista: Opowiadania
Toplista: Straszne historie