1 lis 2013

TAK JAK TEGO CHCESZ, cz. 1 z 7

Tommy wyskoczył zza zakrętu, pedałował jak szalony. Deszcz zamazywał mu okulary, a kurtka łopotała na wietrze na jego chudej sylwetce.
Obym tylko zdążył, myślał. Dzisiaj będą wybierać zajęcia dodatkowe – jeśli się spóźni, znowu zostaną miejsca na najgorszych.
Wziął jeszcze jeden zakręt i na końcu ulicy ukazała się jego szkoła. Stary piętrowy budynek z szarej cegły, z dużymi oknami, trapezoidalnym dachem i wieżyczką – wyraźnie stylizowany na jakiś wiktoriański shit. Czasami, gdy na niego patrzył, Tommiego przeszywał dreszcz – zwłaszcza w takie ponure jesienne dni, jak ten.
Wpadł na szkolne podwórko i zahamował, aż opony rozorały mokry grunt. Przypiął rower, wytarł nerwowo okulary i wbiegł do szatni.
A niech to! Było pusto, na pewno wszyscy już byli przy tablicy zapisów!
Zaczął gorączkowo zdejmować kurtkę. Oczywiście zaciął się suwak i minęło kolejne piętnaście sekund. Ściągnął ją wreszcie przez głowę i popędził szkolnym korytarzem.
Przed tablicą stał tłum uczniów. Wszyscy pchali się, żeby zapisać się na jak najlepsze dodatkowe zajęcia, które i tak przecież musieli zaliczyć. Tommy ustawił się w bezładnej kolejce, tuż za chłopakiem w spodniach moro. To ten, który na każdej przerwie opowiada o grze w paintball, przypomniał sobie Tommy. Z tyłu ustawiali się następni ludzie.
Uff, przynajmniej nie będzie ostatni.
– Hej, to ten pryszczaty przygłup! – dobiegło go nagle z boku.
– Ej, Pryszczaku!
To byli Trevor, Adam i Buck. Najsilniejsze chłopaki w szkole. Zawsze we trzech. Wszyscy się ich bali. Tommy postanowił nie podnosić wzroku. Są głupi, po co ich prowokować.
Czuł jednak, że stoją obok niego i na niego patrzą. Usłyszał, że jeden mówi coś drugiemu na ucho, a tamten nagle roześmiał się i zawołał na głos:
– Dobra! Adam, do szafki z nim!
Złapali Tommiego we trzech i wywlekli go z kolejki. Przerażony chłopak wyrywał się, ale oni pociągnęli go po korytarzu aż do szkolnych szafek i wepchnęli brutalnie do jednej z nich, po czym zatrzasnęli drzwiczki.
Wokół Tommiego zapanowała ciemność. Słyszał, jak na zewnątrz jego prześladowcy chichotali i przybijali sobie piątki. Ogarnęła go panika i wściekłość. Jeżeli tu zostanie, nie zapisze się już chyba na nic! Zaczął krzyczeć i walić w drzwiczki pięściami. A potem rezygnacja... Oczywiście, nikt mu nie pomoże. Kto by zadzierał z Adamem, Trevorem i Buckiem?
Tommy westchnął. Miał niezłe miejsce w kolejce, a teraz wszystko stracone.
Siedział przez jakiś czas w ciemności i użalał się nad sobą. Nagle zdał sobie sprawę, że harmider na korytarzu cichnie. Ci, którzy już się zapisali, rozchodzili się w swoje strony. Nie zostało mu wiele czasu.
Musiał zacząć działać.
Wygiął się tak, żeby sięgnąć ręką do plecaka i z małej kieszeni wygrzebał długopis. Przyświecając sobie telefonem, zaczął majstrować przy zamku. Odgłosy rozmów na zewnątrz stawały się coraz rzadsze.
Podważał zasuwkę, popychał ją raz w jedną, raz w drugą stronę, aż w końcu puściła. Kiedy wyszedł na zewnątrz, ostatnia osoba odchodziła właśnie od tablicy zapisów i na korytarzu zrobiło się pusto.
Podczłapał bez entuzjazmu do listy zajęć. Jedyne, na których zostały wolne miejsca, nazywały się KSZTAŁTOWANIE RZECZYWISTOŚCI. Pod spodem znajdował się opis:
Jak myślą wpływać na to, co dzieje się dookoła. Praca nad umysłem młodego człowieka.
Prowadzi: prof. filozofii w spoczynku Harvey Lang
Tommy zapisał się. Oprócz niego widniało nazwisko jeszcze tylko jednego ucznia.
Ależ będzie ubaw...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

 

Toplista: Najlepsze Horrory w Necie
Toplista: Opowiadania
Toplista: Straszne historie